01 News
02 Biografia
03 Dyskografia
04 Wywiady
05 Team
06 Thin Line
07 Photo
08 Artykuły
09 Subskrypcja
10 Księga gości
11 Forum
12 Linki
13 Kontakt
30 TON
08 recoil artykuły


Dziesięć sekund od śmierci
Music Maker
24/1994

***

Członek Depeche Mode, Alan Wilder, ledwo co sam uniknął śmierci, kiedy pierwszego września Tornado RAF rozbiło się na stoku niedaleko Lochearhead w Perthshire w Szkocji, niosąc śmierć dwóm pilotom na pokładzie. Na Wildera posypał się deszcz odłamków, które po tym jak samolot zetknął się z ziemią w odległości około 200 jardów (około 180 metrów - przyp. MP) od jego kabrioletu, zasłały fragment trasy A85. Na skutek uderzenia w jezdni powstał 20 jardowy (18 metrowy - przyp. MP) krater. Wilder wydał oświadczenie będące jego relacją z tej tragedii. Oto one:

"Kiedy zbliżałem się do ostrego zakrętu na drodze, pojawił się za mną odgłos Tornada i kiedy spojrzałem do góry, spód samolotu znajdował się nie wyżej niż 50 stóp nade mną. Ku mojemu zaskoczeniu samolot rozbił się tuż przy ulicy, w dolinie górskiej, jakieś 200 jardów przede mną. Widocznie leciał z prędkością około 400 mil (około 640 km - przyp. MP) na godzinę. Kiedy wykręciłem w jakaś polną drogę, usłyszałem odgłos uderzenia i byłem świadkiem olbrzymiej eksplozji, której dym i odłamki o mało co mnie nie pochłonęły. Inny świadek pobiegł zawiadomić policję, podczas gdy ja postanowiłem nieco wycofać i podjechać w kierunku katastrofy. W tym samym czasie do samochodu zaczęły wpadać drobiny węgla itp. Za zakrętem natknąłem się na widoczne na drodze części ciał martwych lotników (na przykład fragmenty fotela lotniczego, do którego przypięte były... wnętrzności), plamy krzepnącej krwi, spadochron, płonący szrapnel, i silny, słodki zapach paliwa...

Po tym, jak przybyła już policja, postanowiłem opuścić miejsce zdarzenia celem uniknięcia korka, jako że nadjechało już dużo samochodów, i nie było tam już co sterczeć. W tym momencie zdałem sobie sprawę, jakie miałem niewiarygodne szczęście. Z pewnością mógłbym zostać zabity lub, co gorsza, solidnie okaleczony, gdybym był wtedy o 10 sekund drogi dalej. Najbardziej jednak niewiarygodną rzeczą jest to, że szansa zajścia takiego zdarzenia jest jak jeden do biliona i że znalazłem się pośród tych wszystkich okoliczności."

Ministerstwo Obrony podało potem nazwiska pilotów - był to 33 letni nawigator Patrick Harrison oraz 31 letni porucznik Peter Mosley. Kiedy zdarzył się wypadek, żołnierze odbywali rutynowe szkolenie.

***