01 News
02 Biografia
03 Dyskografia
04 Wywiady
05 Team
06 Thin Line
07 Photo
08 Artykuły
09 Subskrypcja
10 Księga gości
11 Forum
12 Linki
13 Kontakt
30 TON
03 recoil dyskografia


Bloodline (5+6)
Faith Healer fanzine review

Poniższa rezenzja to 'przedruk' z drugiego (wrzesień 1994) numeru fan-zine'u FAITH HEALER będącego periodykiem wydawniczym fan-clubu 'Recoil' ze Świerzawy.

Faith Healer Fanzine

Z powodu wielu pytań zadawanych pod naszym adresem, skąd pochodzą utwory na 'Hit List' tzn. 'Faith Healer' i 'Defector', jak również z powodu złej oceny tej płyty przez niektóre FC's, chcielibyśmy jeszcze raz przedstawić recenzję płyty Alana Wildera, czyli 'Recoil - Bloodline (5+6)' widzianą naszymi oczyma.

Płyta ta nagrywana i miksowana była w londyńskim 'Konk Studio', między styczniem a listopadem 1991 roku, w sklepach ukazuje się na wiosnę 1992 r. poprzedzona pilotującym tę płytę singlem 'Faith Healer'. W niemieckiej wytwórni INTERCORD płyta ukazuje się pod oznaczeniem CD STUMM 94, pod numerem katalogowym INT 846.877. Natomiast w amerykańskiej wytwórni SIRE/REPRISE ukazuje się pod oznaczeniem 4/2-26850. Przy pracy nad płytą Alanowi pomagają inni znani muzycy. Alan oprócz kompozycji, osobiście zajął się również produkcją.

No, ale przejdźmy do najważniejszego punktu, czyli muzycznej strony. Płyta zawiera 7 utworów, a całość trwa (50:37). Pierwszym, otwierającym płytę utworem jest 'Faith Healer' autorstwa Harvey'a i McKenna (niewtajemniczonym wyjaśniamy, skąd pochodzi nazwa naszej gazetki). Całość zgrana znakomicie. Klimat utworu potęguje twardy vocal Douglas'a McCarthy'ego. Piosenka zaczyna się dość równo i spokojnie, ale z każdą chwilą narasta, tworząc niepowtarzalny kontrast. Dużą rolę w tym utworze odgrywają zaczerpnięte wątki religii wschodu, które w połączeniu z muzyką dają oryginalny i tajemniczy nastrój. Jest to najlepszy utwór na płycie. Jeżeli jesteśmy już przy tym kawałku, to może krótko o maxisingiu (****), który został wydany przed ukazaniem się płyty. Max do 'FH' zawiera 7 remiksów. Przy mixowaniu Alanowi pomagały takie znakomitości jak Daniel Miller, Steve Lyon, Philipp Erb, LFO i Richard Hall. Cały max trwa (40:00) i w amerykańskiej wytwórni SIRE/REPRISE ukazuje się pod numerem katalogowym (9 40345-2). Tyle o maxie, wróćmy do 'Bloodline'.

Kolejnym utworem na płycie jest 'Electro blues for Bukka White' autorstwa Alana Wildera i Bukka White'a. Wokal do tej piosenki wzięty jest z utworu 'Shake 'em on down' w wykonaniu Bukka White'a. Utwór dość ciekawy, zwłaszcza początek piosenki, która rozpoczyna się tajemniczymi słowami (cyt. 'A Hycia Ba Bogen Sala Ba Blait Man'). Instrumentalnie utwór bardzo dobry, choć swoim klimatem nawiązujący do poprzednich płyt, w których zostały wykorzystane podobne efekty. Utwór ten jednak wyróżnia się dość ciekawym i oryginalnym wokalem Bukka White'a. (***). Trzecim w kolejności utworem na płycie jest 'The Defector'. Tak, Alan przyzwyczaił nas już do takich kawałków. To typowy utwór dla jego stylu komponowania. Wspaniały instrumentalny kawałek, duża gama efektów elektronicznych. Poprzez takiego typu utwory Alan udowadnia nam, że jest niekwestionowanym mistrzem klawiszy. Piosenka zaczyna się dość spokojnie i nastrojowo, by za chwilę wprowadzić nas do wspaniałej krainy elektronicznej fantazji (****). Następnym w kolejności utworem jest kompozycja 'Edge to life' autorstwa Alana i Toni Halliday, która również użyczyła swojego głosu do tej piosenki. Jak na Alana to dość dziwny kawałek, ale widocznie duży wpływ na jego 'wygląd' miała sama Toni. Jej głos wprowadza pewną dozę tajemniczości, wolno i delikatnie wypowiadane słowa wzbogacają literacko utwór. Całość doskonale obudowana muzycznie, co w rezultacie dało bardzo ładną i miłą dla ucha balladę (***). Piątym utworem na płycie jest 'Curse' - autorstwa Alana i Richarda Hall'a. Czasami warto eksperymentować i to właśnie udowadnia nam Alan w tym kawałku. Doskonale połączone wątki charakterystyczne dla muzyki z pogranicza rapu z oryginalną i typową alanowską oprawą elektroniczną. Utwór ulepsza wspaniały szybki wokal Moby'ego. Spotykaliśmy się z różnymi opiniami dotyczącymi tej piosenki tzn. że Alan rapuje, że to nie tędy droga. No, ale opinie są różne. Jeśli chodzi o nas, to jest to jeden z najlepszych utworów na tej płycie. Oceńcie sami (****). Przedostatni kawałek to tytułowy 'Bloodline' - obsada podobna jak przy 'Edge to life', czyli Alan i Toni Halliday. Jest to jeden z najbardziej dynamicznych utworów na płycie. Oczywiście tak jak w poprzednich kompozycjach doskonała oprawa muzyczna, która w połączeniu ze wspaniałym, mocnym (tym razem) wokalem Toni daje niepowtarzalny klimat (***). No i na koniec coś o niezwykłej atmosferze. 'Freeze' - autorstwa Alana. Po tym utworze widać, kto w Depeche Mode odpowiedzialny jest za kawałki takie jak PIMPF, MEMPHISTO, ST JARNA, SIBELING itp. Nastrojem przypomina właśnie te utwory, jak i swoją ostatnią płytę (****). Uwaga: Utworu 'Freeze' należy słuchać przy zgaszonym świetle i z zamkniętymi oczyma. Orgazm gwarantowany, a jeżeli nie zadziała, to pozostaje wam tylko napisać do BRAVO (do Kasi czy jak jej tam).

Jak już wspominaliśmy recenzje tej płyty są różne. Jeżeli chodzi o nas, to trzecia solowa płyta Alana Wildera jest znakomita. Alan pokazał drugą stronę swej twórczości w porównaniu z poprzednimi płytami. Na 'Bloodline' poszedł na całość, nie bał się eksperymentować. Płyta rozbudowana maksymalnie, różnorodna, a strona muzyczna znakomita. Na pewno każdy znajdzie tu utwór, który mu się spodoba.

Jest to z całą pewnością 'złoty album', który jako obowiązkowy dodatek do dyskografii Depeche Mode powinien znaleźć się na półce każdego depechowca.

***