01 News
02 Biografia
03 Dyskografia
04 Wywiady
05 Team
06 Thin Line
07 Photo
08 Artykuły
09 Subskrypcja
10 Księga gości
11 Forum
12 Linki
13 Kontakt
30 TON
03 recoil dyskografia


Hydrology (3+4)
The Sermon fanzine review

Poniższa rezenzja to 'przedruk' z drugiego (maj 1996) numeru fan-zine'u THE SERMON będącego periodykiem wydawniczym warszawskiego fan-clubu.

The Sermon Fanzine

Płyta znacząca dla mnie bardzo wiele. Muzyka w pewnym sensie pionierska, ambitna, dająca pole działania dla wyobraźni, nie dopowiadająca absolutnie niczego. Te propozycje Alana są bardzo trudne w odbiorze, lecz naprawdę warto zagłębić się w lekturze pięciu utworów składających się na płytkę "Hydrology".

GRAIN (usposobienie): delikatne dźwięki pianina idealnie współgrają z tworzącymi wspaniały klimat surowymi, momentami ostrymi dźwiękami syntezatorów. Moim zdaniem Alan starał się odtworzyć w tej kompozycji pokrętną i dwuznaczną naturę człowieka. To mu się udało - rzeczywiście człowiek jest połączeniem delikatności z siłą a nawet z brutalnością...

STONE (głaz): jednostajność dźwięków przypominających przetworzone głosy ludzkie - jakby wzięte z "It Doesn't Matter Two" - tworzy doskonałe tło do kolejno wprowadzanych wciąż rozwijających się tematów. Początkowo dźwięki są niewzruszone jak GŁAZY. Dopiero w środkowej partii utworu znika owe tło, a utwór nabiera szybkości i dynamiki. Wkrótce potem zmienia się on w monotonny podmuch elektroniki, urozmaicony tylko pojedynczymi tonami. W tle pojawiają się zagadkowe głosy i śpiewy; całość zlewa się, tworząc mroczny nastrój, który stopniowo się pogłębia. Po dłuższym czasie utwór wraca do swego pierwotnego stanu. Znów mamy ten sam podkład, zaś klimat staje się bardziej melancholijny, niż mroczny. Jeszcze na chwilę wkraczają uderzenia perkusji, by wkrótce całkiem zamilknąć, wraz ze wszystkim.

THE SERMON (kazanie):w początkowej fazie utwór jest kreowany przez nieco monotonne syntezatorowe brzmienie, ulegające wciąż drobnym przemianom. Nagle w gwałtowny sposób wszystko diametralnie się zmienia. Tu pojawia się pierwszy fragment w języku polskim: "...radcy nuncjatorem w Lizbonie, którego Ojciec Święty mianował pronuncjuszem apostolskim w Tajlandii...". Za chwilę kolejny cytat: "...wypełniło się młodzieżą maturalną. Oprócz indywidualnych grup do Pragi przybyły tradycyjnie dwie pielgrzymki diecezjalne: pierwsza - z archidiecezji warszawskiej w liczbie około ośmiu tysięcy młodych ludzi, którzy...".

Tymczasem czołowym tematem utworu staje się jednostajny, ale niesamowicie motoryczny elektroniczny turkot, pozostawiający nieco mroczne wrażenie.

Końcowy fragment utworu wypełniony jest przez śpiewa przypominający do złudzenia coś, co można czasem obejrzeć i usłyszeć przy okazji telewizyjnych filmów o... kulturach afrykańskich. Coś w rodzaju rytualnych pieśni.

RECOIL 1 (odskok): tło ustanowione jest przez jakby tykanie zegara - na nim pojawiają się kolejne motywy, bardzo często znane z utworów Depeche Mode. Jako jeden z pierwszych motywów wchodzi, towarzysząca nam jeszcze długo, charakterystyczna zagrywka z "If You Want". Później można rozpoznać fragmenty z m.in.: "The Sun And The Rainfall", "Shouldn't have done that"("history-remember-history"), "Tora! Tora! Tora!", "Shake The Disease". Znów słychać zagadkowe głosy. Przez cały czas Alan eksperymentuje z syntezatorowym brzmieniem.

Tym utworem autor chciał chyba zaznaczyć, jak dużo wysiłku wkłada w pracę z DM i że potrzebny jest mu czasem odskok od tego wszystkiego właśnie w takiej formie - sugeruje to nawet sam tytuł, który zresztą do dziś jest solowym pseudonimem pana Wildera.

RECOIL 2: znów doskonałość elektronicznej monotonii, lecz nie takiej kompletnej. Nieco "kosmiczny" klimat po dłuższej chwili ustępuje miejsca mrokowi i ciemności. I tak jest już do końca...

Powyższy tekst jest jedynie obrazem mojego odbioru muzyki Alana. Zdaję sobie sprawę z tego, że każdy może to zinterpretować inaczej. Nie jestem nawet pewien, czy udało mi się przelać na papier to, jak naprawdę 'czuję' tę płytę. Tego trzeba po prostu posłuchać, do czego bardzo gorąco zachęcam.

Maciej 'Jacobs' Kawecki

***