01 News
02 Biografia
03 Dyskografia
04 Wywiady
05 Team
06 Thin Line
07 Photo
08 Artykuły
09 Subskrypcja
10 Księga gości
11 Forum
12 Linki
13 Kontakt
30 TON
03 recoil dyskografia


Liquid
Gazeta Wyborcza review

Poniższa recenzja ukazała się na początku maja 2000 w warszawskim dodatku do Gazety Wyborczej tj. w Gazecie Stołecznej w dziale KULTURA.

***

To jeden z najciekawszych i najbardziej zaskakujących albumów ostatnich miesięcy, choć muzyka, którą zawiera, nie ma szans na masową popularność. 'Liquid' jest już piątym albumem efemerycznej formacji Recoil Alana Wildera, od prawie 20 lat klawiszowca Depeche Mode (heh, Alan nie jest już członkiem dM - przyp MP). Wilder trafił do tego - wówczas noworomantycznego i raczej dyskotekowego - zespołu, odpowiadając na ogłoszenie w piśmie "Melody Maker". Zespół Depeche Mode w 1981 roku miał już na koncie pierwszy album zatytułowany "Speak And Spell" i przeboj "New Life", ale znajdował się w sytuacji kryzysowej, bo jego szeregi opuścił właśnie Vince Clark, lider i autor większości repertuaru. Stąd to ogłoszenie w gazecie. Wilder, klasycznie wykształcony pianista o wielkiej muzycznej wrażliwości, musiał zrobić na muzycznych amatorach wielkie wrażenie i okazał się najlepszym kandydatem na miejsce Clarka, który stworzył najpierw Yazoo, a nastepnie Erasure. Nowym autorem i liderem Depeche Mode, który skierował go w o wiele ciekawszym muzycznie kierunku, okazał się Martin Gore, więc Wilder musiał szukać możliwości muzycznej realizacji poza zespołem. Dlatego właśnie powstał Recoil, który wypełniał mu wolne chwile pomiędzy trasami i nagraniami macierzystego zespołu.

Muzyka na 'Liquid', już choćby ze względu na to, że elektroniczna, rytmiczna, industrialna i częstokroć mroczna, ponura i tajemnicza, przywodzi na myśl Depeche Mode z jego najlepszych lat, zupełnie inaczej rozwiązana jest jednak sprawa wokali. Wilder zaprosił do współpracy nie typowe wokalistki, ale pisarki, poetki i aktorki, które śpiewają, recytują, melorecytują i opowiadają specjalnie napisane na tę płytę teksty. Są to np. Diamanda Galas, Nicole Blackman, czy recytująca teksty po hiszpańsku Rosa Torras. Efekt jest piorunujący - muzyka nabiera charakteru tajemniczego słuchowiska radiowego, czy ścieżki dźwiekowej z filmu. Teksty napisane specjalnie do podkładów Wildera są niezwykle klimatycznie spójne z muzyką. Największe wrażenie robi chyba piosenka "Jezebel" będąca rozbudowaną wersją piosenki w wykonaniu murzyńskiego zespołu rewelarsów The Golden Gate Jubilee Quartet. To oryginalne nagranie z lat 40-tych opakowane w zimnofalową, lekko industrialną instrumentację i wzbogacone o melorecytację Diamandy Galas jest moim zdaniem lepsze od najlepszego utworu Depeche Mode z ostatniej płyty. Lektura obowiązkowa dla fanów Depeche Mode, których u nas nie brakuje oraz dla fanów 'mrocznych klimatów', które dalekie są jednak od upiornego, za przeproszeniem 'gotyku'.

rate: (6/6)

Robert Leszczyński

***