01 News
02 Biografia
03 Dyskografia
04 Wywiady
05 Team
06 Thin Line
07 Photo
08 Artykuły
09 Subskrypcja
10 Księga gości
11 Forum
12 Linki
13 Kontakt
30 TON
04 recoil wywiady


Henrik Wittgren interview
Sztokholm, jesień 1997

***

Wczoraj miałem okazję rozmawiać z Alanem Wilderem. Miałem tylko 30 minut, niemniej udało mi się wydłużyć ten czas o kwadrans zupełnie normalnej, aczkolwiek "nieoficjalnej" już rozmowy. W związku ze spotkaniem już kilka dni temu dostałem z MUTE promocyjne wydanie nowej, mającej się dopiero ukazać płyty RECOIL. Album zawiera 9 kawałków: Incubus, Drifting, Luscious Apparatus, Stalker, Red River Cargo Control Freak, Missing Piece, Last Breath oraz Shunt. Myślę, że Stalker, Luscious Apparatus oraz Red River Cargo są najlepsze z tego zestawu... ale nic to, pora przejść do szczegółów rozmowy.

W hotelu zjawiłem się na jakieś 2 godziny przed umówionym spotkaniem. Postanowiłem zaczekać na zewnątrz hotelu. Po godzinie pojawił się tam również Alan wraz z kilkoma dziennikarzami celem odbycia czegoś w rodzaju sesji zdjęciowej. Tuż przed rozmową z Alanem wstąpiłem do hotelowej kawiarni, gdzie spotkałem się z managerem z MUTE Records. Wywiad miał 5 minutowy poślizg... w tym czasie uciąłem sobie pogawędkę z owym managerem oraz żoną Alana, powoli sącząc Colę. Przygotowałem magnetofon i po krótkim "Cześć Alan" zadałem pierwsze, kosztujące mnie wiele nerwów pytanie. Kiedy jednak ostatecznie stwierdziłem, ze chyba to, a potem i szereg kolejnych kwestii, przypadło Alanowi do gustu, odetchnąłem z ulgą.

Kiedy wywiad dobiegł końca i Alanowi przysługiwała przerwa między kolejnym wywiadem, zrobiliśmy 10 minutową dogrywkę, podczas której wymieniłem się z Wilderem opiniami o okładkach, jakie wykonał Anton dla Depeche Mode, o szwedzkim przemyśle muzycznym i kilku innych rzeczach.

Teraz siedzę w domu i słuchając taśmy zamierzam poniżej zdać relację z rozmowy... Wybaczcie mi słaby angielski.

***

HENRIK WITTGREN: Minęło wiele czasu od ostatniego albumu Bloodline, wiele rzeczy uległo zmianie... czym różnią się od siebie wcześniejsze płyty RECOIL w porównaniu z Unsound Methods?

ALAN WILDER: Z założenia poprzednie płyty RECOIL były płytami instrumentalnymi, ostatnia również, ale skończyło się na dodaniu wokali. Wokale na Bloodline sprawiają jednak wrażenie dostawionych poniekąd machinalnie. Tym razem, przy pracy nad UM, kiedy warstwa muzyczna uległa już krystalizacji stało się oczywiste, iż każdy z numerów potrzebował wokali, bo tylko w ten sposób można było dopiąć wszystko do końca. Zresztą, od samego początku chciałem pchnąć wszystko na szersze wody, i wokale były dopełnieniem konceptu, jaki miałem w głowie. I to jest najważniejszą cechą różniącą te płyty od siebie. Również instrumentalnie, aranżacynie jest to duży krok naprzód - jest tu mniej elektroniki, mniej zaprogramowanych sekwencji, za to więcej mroku i przestrzeni.

HENRIK WITTGREN: Na nowym albumie pojawia się gościnnie wielu wokalistów, co sprawia wrażenie ogromnej wolności jeśli chodzi o twój projekt. Czy jest tak w istocie?

ALAN WILDER: Dla mnie jest to obecnie najważniejsze - mieć ten rodzaj muzycznej swobody. Dlatego opuściłem szeregi Depeche Mode. RECOIL powstał jako projekt poboczny do dM, a chciałem bardzo móc zająć się nim lepiej, poświęcić mu więcej czasu i uwagi. Nie chciałem być powiązany już z żadną grupą, a projekt taki jak ten ma wiele korzyści, mogę na przykład dobierać sobie ludzi, z którymi chcę akurat pracować. Zmieniają się pomysły, więc mogą zmieniać się i ludzie nagrywający ze mną. W grupie, gdzie masz status stałego członka, jest to praktycznie niemożliwe.

HENRIK WITTGREN: Dlaczego wybrałeś "Drifting" jako pierwszy singiel z nowej płyty?

ALAN WILDER: Cóż, myślę, że ten album nie zawiera zbyt wiele kawałków, które można byłoby nazwać numerami radiowymi. Wszystkie one są raczej mroczne i wydaje mi się, że akurat "Drifting" jest tym kawałkiem, jednym z dwóch, może trzech, które nadają się do grania w radiu. I to jest ten powód... poza tym lubię ten kawałek i uważam, że na tle wszystkich posiada jakiś tam element melodii zawartej we wokalu. W większości kawałków słowa są mówione i ten kawałek jest jednym z tych, gdzie występuje śpiew.

HENRIK WITTGREN: A o czym opowiada "Drifting"?

ALAN WILDER: Cóż... to nie ja piszę teksty, więc chyba nie jestem najlepszą osobą, by o tym mówić. Każdy wokalista pojawiający się na albumie wniósł własne teksty. "Drifting" napisała Siobahn Lynch. - ten tekst nie jest jednoznaczny... może mieć wiele znaczeń. Ja również mam własną jego wizję i chyba nie chciałbym, by uległa deformacji. Dlatego też nigdy nie pytałem Siobhan o to, o czym tak naprawdę jest ten numer. Każdy słuchacz powinien mieć możliwość uruchomienia własnej wyobraźni i dojścia do tego o czym - według niego samego - jest ta piosenka.

HENRIK WITTGREN: Jak długo pracowałeś nad tym albumem i czy jesteś zadowolony z efektu końcowego?

ALAN WILDER: Zacząłem prace we wrześniu a skończyłem gdzieś w czerwcu; w tym dziewięciomiesięcznym okresie zdarzyło się też kilka przerw. Ogólnie jestem bardzo zadowolony z tego albumu. Myślę, że to najlepsza rzecz, jaką zrobiłem, jest to album bardzo spójny. Jest we mnie co prawda coś, co mówi mi zawsze, że można coś było zrobić lepiej, ale to chyba normalna reakcja... Zawsze czuje się, że można zrobić więcej i lepiej...

HENRIK WITTGREN: Pracowałeś do tej pory z wieloma artystami... Czy jest jednak ktoś, z kim chciałbyś popracować w przyszłości? Jakie są twoje marzenia w tej materii?

ALAN WILDER: Cóż stwierdziłeś przed chwilą, że pracowałem z wieloma osobami, ale musisz pamiętać, że w Depeche Mode nie zawsze pracowaliśmy jako grupa, ani też nie chcieliśmy wprowadzać nikogo z zewnątrz. Ostatni album, jaki nagraliśmy, powstał przy udziale dodatkowych muzyków, ale to był tylko jeden jedyny raz. Jak mówiłem wcześniej -projekt taki jak RECOIL niesie z sobą szereg korzyści. Mogę dowolnie dobierać sobie ludzi i dzięki temu podejmować coraz to nowe wyzwania. Powinienem już teraz myśleć o osobach, które wezmą udział w nowym projekcie, prace nad jakim mam nadzieję zacząć niebawem.

HENRIK WITTGREN: Gdzie odnajdujesz inspiracje?

ALAN WILDER: Wiesz, to ma ogromny związek z tym, czego słucham. Wiele rytmów obecnych na tym albumie pochodzi z mojej inspiracji hip-hopem i brytyjskimi zespołami takimi jak Portishead czy Massive Attack. Myślę, że ostatnie albumy RECOIL i Depeche Mode są za bardzo zaprogramowane... chciałem odejść od takiej konwencji. Próbuję też szukać inspiracji w tym, czego słucham na co dzień i co jest mi bliskie: muzyka klasyczna, folklor zwłaszcza irlandzki, grunge, muzyka filmowa...

HENRIK WITTGREN: Czy chodzisz na koncerty innych kapel?

ALAN WILDER: Szczerze... to już dawno nie byłem na żadnym koncercie. Czasami jest tak, że za bardzo się z tym wszystkim identyfikuję - pójście na koncert oznacza dla mnie ciągłe oglądanie samej sceny i próbę wyobrażenia sobie, co się dzieje za nią. A w tym nie znajduję żadnej zupełnie przyjemności. Generalnie nie chodzę na koncerty, słucham za to dużo muzyki, o której wspomniałem wcześniej. Mam sporą kolekcje płyt CD i winyli. Należę do osób, które jak usłyszą jakiś kawałek w radiu, lecą do sklepu kupić całą płytę, zamiast nabyć po prostu singla.. I najczęściej rozczarowuję się kupionym w ten sposób albumem. Dzisiaj staram się nie kupować zbyt wielu płyt z muzyką pop. Próbuję penetrować różne rejony muzyczne. Jednym z nich jest na przykład muzyka filmowa.

HENRIK WITTGREN: Czy masz jakieś plany odnośnie koncertowania z RECOIL?

ALAN WILDER: W tej chwili nie ma takich planów... ale nie mówię "nie". Jeśli jakaś poważna stacja telewizyjna zaproponowała by mi to, albo zaszłaby potrzeba zagrania trasy to rozważyłbym taką opcję. Trudno jednak wyobrazić sobie projekt taki jak ten na tournee. Nie czuję się poza tym frontmanem... Zdecydowanie wolę pracę w studiu.

HENRIK WITTGREN: Jakie zainteresowanie towarzyszy obecnie twojej osobie?

ALAN WILDER: Odszedłem jakieś 3 lata temu z zespołu Depeche Mode, nie miałem zbyt wielkiego kontaktu z fanami, ani żadnymi mediami. To był bardzo ciekawy okres, by przekonać się, jak wielu prawdziwych fanów posiadam.

HENRIK WITTGREN: Czy Depeche Mode w jakiś sposób przeszkadzało ci w prowadzeniu RECOIL?

ALAN WILDER: Nie było problemu w posiadaniu projektu pobocznego... problem polegał na braku czasu. Album "Bloodline" , który został zrealizowany w czasie mojego członkostwa w dM nie mógł być dostatecznie promowany ze względu to, że depeche MODE pochłaniało mnie niemalże całkowicie . Teraz mogę poświęcać swój czas promocji własnych płyt. Mogę udzielać wywiadów takich jak choćby ten, zebrać to wszystko jakoś razem.

HENRIK WITTGREN: DM współpracowało z Antonem Corbijnem... czy zamierzasz pracować z nim również jako RECOIL?

ALAN WILDER: Nie pytałem Antona i nie wiem nawet czy chciałby to robić. Bardzo cenię Antona i to, co robi, ale myślę , że współpraca z nim byłaby błędem - przybliżyłaby mnie znowu do tego, od czego odszedłem.

HENRIK WITTGREN: Słyszałem o zespole Daphne and the Tenderspots. Czy możesz mi coś opowiedzieć o tym?

ALAN WILDER: To pytanie jest nie fair... a nie... zaraz... to grupa z którą współpracowałem w latach 70-tych. Byliśmy czymś na kształt zespołu nowofalowego. Daphne był wokalistą, podpisaliśmy kontrakty, nagraliśmy kilka utworów i potem nie robiliśmy już nic.

HENRIK WITTGREN: Czy masz za sobą pełną, muzyczna edukację?

ALAN WILDER: Mam za sobą 3 poziomy szkoły gramatycznej, ale tylko tyle z powodu mojego lenistwa. Odebrałem za to bardzo dobre wykształcenie muzyczne. Uczęszczałem na lekcje fortepianu, których nie cierpiałem, ale teraz widzę jak było to potrzebne i jak procentuje obecnie.

HENRIK WITTGREN: Czy napisałeś dużo piosenek, które nie zostały nigdy opublikowane?

ALAN WILDER: Nie... nie czuję się wybitnym autorem piosenek. Umiem tworzyć muzykę natomiast pisanie słów sprawia mi kłopot. Zrobiłem kilka piosnek na wczesne płyty Depeche Mode, ale to wszystko. Nie lubiłem ich i nadal nie lubię. Mam kilka kawałków, które nie znalazły się na UM. Posiadają one różne wokale i różne teksty w odniesieniu do ich albumowych odpowiedników. Być może pojawią się jeszcze przy jakiejś okazji. Nie ma ich jednak zbyt wiele.

HENRIK WITTGREN: Czym się interesujesz poza muzyką?

ALAN WILDER: Teraz przeniosłem się na wieś, posiadam dziecko. Opieka nad dzieckiem jest absorbującym zajęciem. Nie mam zbyt wiele czasu na inne sprawy. Lubię chodzić do kina, kiedyś chodziłem sporo, teraz mniej. Lubię piłkę nożną w wykonaniu QPR. Co jeszcze? Chodzimy do restauracji. Kolekcjonujemy też różne paramedyczne narzędzia. Do tego uwielbiamy stare meble, chodzimy czasem do antykwariatu i kupujemy meble. To nam daje dużo radochy.

HENRIK WITTGREN: Czy czujesz się staro i czy jest jeszcze coś, co chciałbyś zrobić w życiu?

ALAN WILDER: Mam nadzieję, że czegoś jeszcze dokonam... inaczej nie miałbym po co chyba już żyć. Tak, czuje się starzej, ale jednocześnie czuję, że obecny czas jest bardzo dobrym momentem mojego życia, mam wszystko pod kontrolą, nawet muzykowanie sprawia mi większą frajdę niż dotychczas, stworzyłem sytuację, gdzie nie musze się z niczym do końca ograniczać. Mam swoje własne studio w domu, mogę pracować kiedy chcę i jak chcę. Mogę również poświęcić się rodzinie i organizować swoje życie rodzinne. To bardzo dobry etap mojego życia.

HENRIK WITTGREN: Ponieważ wywiad jest dla żarłocznych studentów, podaj sposób na tanie odżywianie.

ALAN WILDER: A co to jest? Nie bardzo znam się na tym, zawsze chodzę do drogich restauracji. Ale co to jest tanie jedzenie? Cos jak Mc Donalds?

HENRIK WITTGREN: Nie.. Mc Donalds jest drogi... a tu masz limit jednego funta.

ALAN WILDER: OK... w takim razie powinniście zacząć żyć jak hipisi i przejść na wegetarianizm. To chyba sposób na tanie życie.

***

Pomału musiałem kończyć.. Nacisnąłem klawisz "stop" w dyktafonie i podziękowałem Alanowi za rozmowę. Wilder podpisał mi jeszcze kilka gadżetów (wkładki do Bloodline, 1+2, World In My Eyes oraz zdjęcie promocyjne). Ponieważ jednak miał chwilę przerwy, porozmawialiśmy nieco o szwedzkiej scenie synthpop. Alan otrzymał właśnie tribute album " Your world in our eyes" i - jak się okazało - nie bardzo mógł zrozumieć istotę nagrywania takich albumów. Po chwili jednak stwierdziłem, że Alan chce już chyba odpocząć i wolałby zostać sam... pożegnałem się więc i udałem na stację kolejową...

***