01 News
02 Biografia
03 Dyskografia
04 Wywiady
05 Team
06 Thin Line
07 Photo
08 Artykuły
09 Subskrypcja
10 Księga gości
11 Forum
12 Linki
13 Kontakt
30 TON
04 recoil wywiady


Program 3 Polskiego Radia
Paweł Kostrzewa vs Alan Wilder
1 marca 2000

Poniższy wywiad został przeprowadzony z Alanem telefonicznie przez Trójkowego DJ'a / prezentera, Pawła Kostrzewę. Chociaż miało to miejsce pierwszego marca, to na skutek wielu niespodzianek typu nieustanne przesuwanie polskiej 'premiery' albumu LIQUID, wywiad doczekał się emisji 27 kwietnia 2000.

***

Paweł Kostrzewa: (do słuchaczy) Zapraszam Państwa do wysłuchania mojej rozmowy z Alanem Wilderem, szefem jednoosobowego zespołu RECOIL. Alan wszystko od początku robi sam, a potem zaprasza różnych muzyków, zwykle wokalistów, którzy uzupełniają resztę. Alan Wilder przez lata był muzykiem zespołu Depeche Mode, a od jakiegoś czasu nagrywa swoje solowe płyty. Ta najnowsza (LIQUID - przyp. MP) wydaje się niezwykle interesująca - słuchamy jej od wielu tygodni, a dziś ta oczekiwana rozmowa.

Pierwsze pytanie, jakie padło, dotyczyło tytułu 'LIQUID', bo to słowo wieloznaczne.

Alan Wilder: Właśnie najbardziej podoba mi się to, że LIQUID (ciecz, płyn, ciekły - przyp. MP) ma wiele znaczeń. Tytuł ten pochodzi od utworu 'Last Call For Liquid Courage' - tutaj LIQUID odnosi się do alkoholu, a dokładniej do jego wpływu na ludzkie zachowanie. Ale LIQUID może oznaczać również adrenalinę czy krew - te wszystkie znaczenia pojawiają się w różnych miejscach na płycie. Można interpretować to także w bezpośrednim odniesieniu do muzyki, do jej płynności. To naprawdę wieloznaczne słowo.

Paweł Kostrzewa: Wtedy kiedy słuchałem pierwszy raz tego albumu - a to wrażenie nie zmieniło się do dziś - miałem wrażenie, że to koncept-album. W końcu płytę zaczyna i kończy utwór zatytułowany 'Black Box' w dwóch częściach...

Alan Wilder: Początkowo 'Black Box' nie powstawał jako klamra całej płyty. Dopiero pod koniec pracy nad nią, kiedy zebrałem wszystkie teksty napisane przez różnych ludzi, musiałem znaleźć coś, co by je w jakiś sposób łączyło. I wtedy pomyślałem o katastrofie lotniczej, o kimś, kto jest na pokładzie samolotu, który ma się za parę chwil rozbić. Kiedyś widziałem podobne zdarzenie - wielki, wojskowy samolot pikował tuż nad moją głową. Wtedy zginęli dwaj piloci. Najważniejsze dla mnie było to, że ten człowiek wie, że za chwilę umrze. Ciekawiło mnie, co w tym momencie myśli - czy wspomina całe swe dotychczasowe życie? Pomyślałem, że to dobry pomysł, by wykorzystać te wszystkie historie, jak jego wspomnienia. Ten pomysł spoił cały album.

Paweł Kostrzewa: (do słuchaczy) I jeszcze drążyłem temat i pytałem dalej o związki pomiędzy poszczególnymi utworami i o płycie jako koncept-albumie.

Alan Wilder: Trudno jest mi cokolwiek powiedzieć, dopóki płyta nie jest skończona. Kiedy piszę, robię to nieświadomie, podążam za głosem intuicji. Dopiero kiedy wytwarza się jakiś klimat, wymyślam temat, który wydaje mi się najbardziej odpowiedni i szukam kierunku, w jakim mają podążać dalsze prace nad nią. Wtedy zaczynam ponownie pracować nad wszystkimi utworami dopasowując głosy do brzmień instrumentów. I na tym polega moja rola w RECOIL. Nie mówię ludziom, o czym mają pisać, ale oni muszą pozwolić mi na dopasowanie ich głosów do muzyki. By nadać ciągłość wszystkim utworom.

Paweł Kostrzewa: A jak przebiegały te przygotowania - czy było tak jak zwykle, że najpierw ty napisałem muzykę, a potem dobierałeś teksty i wokalistów?

Alan Wilder: Tak, tak zazwyczaj pracuję. Muzyka jest bazą, dzięki której wiem, jakiego rodzaju głosu potrzebuję, by wytworzyć pewien klimat. Oczywiście może na ulec potem nawet całkiem poważnym zmianom, ale musi mieć pewnego rodzaju napięcie i atmosferę. Dopiero na tym poziomie zaczynam dopasowywać głosy i staram się dopasować je do muzyki jak najlepiej. Wtedy przy pomocy nowoczesnej technologii zaczynam nadawać jej kształt i często zmieniam ją aż do ostatniego zmiksowania. Przypomina mi to pracę na stole montażowym - dopiero gdy oglądasz wszystkie role aktorów i masz przed sobą wszystkie sceny, jakie nakręciłeś, możesz przekonać się, czy idealnie do siebie pasują. Jest to dla mnie całkiem podobny proces.

Paweł Kostrzewa: (do słuchaczy) Kilka utworów z tego albumu zrobiło na mnie kolosalne wrażenie i postanowiłem popytać Alana, jak powstawały i czy te utwory mają jakąś historię. Zaczęło się od utworu pod numerem drugim - 'Want'.

Alan Wilder: To był utwór, na który bardzo długi nie miałem pomysłu, jedna z ostatnich rzeczy, jakie zrobiliśmy. Nicole Blackman zaczęła pracę z nami raczej późno, więc wszystkie utwory, w których występuje, powstały na samym końcu. Nie jestem osobą kompetentną, aby mówić o jej tekście, ale kiedy go przeczytałem, wydał mi się czymś w rodzaju wspomnienia o jakimś dawnym związku, który najprawdopodobniej się rozpadł. I wtedy natychmiast przyszedł mi do głowy ten człowiek z katastrofy lotniczej, który przypomina sobie o kimś, z kimś się kiedyś rozstał.

Paweł Kostrzewa: (do słuchaczy) Pomyślałem sobie, że trzeba go (Alana - przyp. MP) pochwalić, bo jest za co chwalić - brzmienie płyty jest naprawdę nowoczesne, progresywne i chciałbym, aby o tym opowiedział odrobinę. Powiedziałem mu, że to są takie brzemienia, które przypominają mi Traya Gana czy Roberta Frippa - i co on na to?

Alan Wilder: Wiem, co masz na myśli. To właśnie to, co staram się osiągnąć używając nowoczesnej technologii. Pozwala ona na łączenie takich brzmień jak gospel i elektroniki czy muzyki klasycznej i rockowej. Dla mnie najważniejsze są emocje, które często trudno wykreować za pomocą elektroniki. Dlatego staram się łączyć różne wpływy, by wszystko to, co kocham w muzyce, znalazło się w tym, co robię. A skoro lubię bardzo różne rzeczy - w jednej chwili słucham muzyki klasycznej, a w drugiej techno - to wszystko składa się na brzmienie RECOIL.

Paweł Kostrzewa: A skąd na twojej płycie wzięła się Diamanda Galas?

Alan Wilder: Diamanda Galas nagrywa dla firmy MUTE . Kilka razy ją spotkałem, ale nigdy nie miałem okazji jej poznać. Ale kiedy powstał utwór 'Strange Hours' - utwór o zdecydowanie bluesowym "feeling'u", pomyślałem o niej, bo pamiętając jej wcześniejsze dokonania wiedziałem, że często śpiewała piosenki nawiązujące do gospel czy bluesa. Po prostu zadzwoniłem do niej i zapytałem, czy jest zainteresowana współpracą z nami. Robiłem tak w przypadku wszystkich, którzy pojawili się na tej płycie - wysyłałem im płyty z nagraną muzyką i prosiłem by powiedzieli, jak im się to podoba.

Paweł Kostrzewa: A dziewczyna z Hiszpanii -twoja sympatyczka z Katalonii?

Alan Wilder: Wpadłem na pomysł znalezienia kogoś, kto mówiłby w obcym języku. Zdecydowałem się więc na eksperyment - zamieściłem ogłoszenie naszej stronie internetowej. Spośród wszystkich ludzi, którzy przysłali mi kasety z nagraniem ich głosów mówiących w obcym języku, najbardziej spodobała mi się Rosa. Spodobała mi się barwa jej głosu i język kataloński. Pomyślałem, że połączenie tych dwóch jest naprawdę ciekawe, więc zaprosiliśmy ją do naszego studia w Anglii i nagraliśmy cały utwór.

Paweł Kostrzewa: (do słuchaczy) Mój ukochany od pierwszego przesłuchania utwór 'Jezebel'... Powiedziałem, że przypomina mi trochę Franka Zappę, a Alan na to:

Alan Wilder: Zdziwiło mnie to, bo ktoś już wcześniej pytał o Franka Zappę. Ale chyba wiem, dlaczego. To jedyny przypadek, kiedy złamaliśmy zasady, którymi kierowaliśmy się podczas nagrywania. Tym razem wokale powstały pierwsze. Kiedy kupiłem w komisie pewną składankę z muzyką gospel i kiedy posłuchałem jej w samochodzie, najbardziej spodobał mi się właśnie ten utwór. Słysząc te fantastyczne głosy, ten wewnętrzny niesamowity rytm, który przypominał mi jakąś bardzo wczesną odmianę rapu, natychmiast pomyślałem o nagraniu tego utworu na nasz album. W pierwotnej wersji tekst jest raczej pogodny, więc postanowiłem zmienić tę historię na bardziej mroczną. Ale najważniejsze jest to, że ta piosenka powstała inaczej niż inne utwory i przez to wyróżnia się na płycie. Dla mnie jest to utwór, który nie pasuje do całości. Wydaje mi się, że jest najbardziej komercyjną rzeczą, jaką zrobiliśmy. Nawet przez chwilę miał to być pierwszy singiel, ale zmieniliśmy zdanie, bo nie jest to reprezentacyjny utwór dla naszej płyty.

Paweł Kostrzewa: Pociągają cię afrykańskie rytmy, heh?

Alan Wilder: Tak. Staraliśmy się stworzyć coś w klimacie voodoo. 'Strange Hours' - ten utwór powinien przywołać atmosferę Nowego Orleanu, to podskórne, mroczne odczucie lęku, które odczuwam zawsze, gdy tam jadę. Chciałem uchwycić atmosferę tego miejsca, dlatego wykorzystałem rytmy voodoo. Każdy rodzaj muzyki jest dla mnie interesujący, także muzyka etniczna. Wszystko zależy od tego co to jest i kto ją wykonuje. Słucham tego jak innych rzeczy.

Paweł Kostrzewa: RECOIL jest studyjnym projektem, nigdy nie koncertowałeś. Czy również tak będzie i tym razem?

Alan Wilder: Niestety tak. Nie planujemy na razie koncertów głównie dlatego, że wręcz niemożliwym byłoby zebranie wszystkich muzyków i wokalistów, którzy pojawili się na płycie. RECOIL w wersji koncertowej wymagałby zmiany formuły. Jeśli chodzi o mnie, w tej chwili wolałbym wejść do studia i nagrać kolejna płytę, ścieżkę dźwiękową do jakiegoś filmu czy coś w tym rodzaju.

Paweł Kostrzewa: (do słuchaczy) Uprzedzano mnie, żebym broń Boże w rozmowie z Alanem Wilderem nie mówić ani słowa o Depeche Mode, ale jednak zaryzykowałem. Troszkę go podpuściłem i powiedziałem 'skoro nagrywasz taką muzykę, to co ty przez te wszystkie lata robiłeś w Depeche Mode'?

Alan Wilder: Proces pracy nad piosenkami Depeche Mode znacznie różnił się od tego, jak robimy to w RECOIL. Punktem wyjścia była zawsze gotowa piosenka, mocno osadzona w ramach muzyki pop. Faza aranżacji wyglądała już raczej podobnie - obrabiane głosów i instrumentów za pomocą technologii używając komputerów, miksując to z naturalnymi bądź preparowanymi dźwiękami. I to była moja rola w Depeche Mode. W tym czasie zrozumiałem, że pisanie piosenek nie jest moją mocną stroną i że powinienem zajmować się dźwiękiem i aranżacjami - to właśnie teraz robię. Nie staram się pisać tekstów, bo wiem, że nie jestem w tym dobry.

Paweł Kostrzewa: I jeszcze słowo do sympatyków RECOIL, Alana Wildera i Depeche Mode w Polsce.

Alan Wilder: (troszkę się zadumał, po czym zaczął mówić) Dostaję całkiem dużo listów i e-maili od polskich fanów i wydaje mi się, że bardzo emocjonalnie podchodzą do Depeche Mode i do RECOIL. Zawsze pytają 'dlaczego częściej nie przyjeżdżacie do Polski, dlaczego nie gracie koncertów, dlaczego był tylko jeden...' Naprawdę nie wiem, co im odpowiedzieć. Stało się tak chyba bardziej z powodów technicznych niż jakichkolwiek innych. Dzięki naszej nieoficjalnej stronie internetowej (Missing Piece? ;) - przyp. MP) wiem, że mamy sympatyków z Polski i że Polacy bardzo poważnie i bardzo emocjonalnie traktują muzykę. Mam po prostu nadzieję, że podoba im się to, co robimy, i że są w stanie dotrzeć do naszej muzyki. Otrzymuję wiele skarg, że nie można kupić naszej płyty, i to jest dla mnie czymś bardzo irytującym.

Na końcu wywiadu Alan powiedział: 'Hi, this is Alan Wilder from RECOIL and you're listening to the Channel Three', co znaczy oczywiście 'Cześć, tu Alan Wilder z RECOIL, słuchacie Programu Trzeciego'. Możecie sobie wysłuchać tego fragmentu klikając tutaj (MP3, 5 sek, 68kb, mono).

***