01 News
02 Biografia
03 Dyskografia
04 Wywiady
05 Team
06 Thin Line
07 Photo
08 Artykuły
09 Subskrypcja
10 Księga gości
11 Forum
12 Linki
13 Kontakt
30 TON
04 recoil wywiady


Radio 21
Bruksela, 19.01.2000
Rudi Leonet

Jest to jeden z najlepszych wywiadów przeprowadzonych z Alanem na 'trasie' promującej album 'Liquid'.

***

Rudi Leonet: Cześć Alan, witamy!

Alan Wilder: Cześć Rudi, jak się masz?

Rudi Leonet: Świetnie, a ty?

Alan Wilder: W porządku, nie narzekam.

Rudi Leonet: Czy można powiedzieć, że była to jakby premiera kawałka 'Breath Control' z twojej płyty, która ukazuje się za miesiąc, 6 marca?

Alan Wilder: Cóż, nigdy przedtem nie słyszałem tego numeru...

Rudi Leonet: To znaczy, na antenie radiowej...(śmiech)

Alan Wilder: ... dokładnie.

Rudi Leonet: Tak właśnie myślałem (śmiech)... Dobrze, może wyjaśnimy znaczenie tytułu twojego albumu. LIQUID - dziwny a zarazem bardzo interesujący tytuł...

Alan Wilder: Tytuł wziął się od jednego z utworów - 'Last Call For Liquid Courage'. W tym przypadku LIQUID odnosi się do alkoholu. Podoba mi się to słowo i wydaje się pasować, być adekwatne do pozostałych utworów na albumie. Wiesz, może ono odnosić się do różnych form cieczy. Utwory na albumie są wspomnieniami pilota, który rozbił się w katastrofie lotniczej, tak więc LIQUID może oznaczać również adrenalinę szalejącą w jego ciele i przywołującą wspomnienia w formie opowieści, historii - jest to więc dość niezwykłe.

Rudi Leonet: ...przewidziałeś następne pytanie... (śmiech)

Alan Wilder: Uhh, przepraszam...

Rudi Leonet: Byłeś świadkiem tej katastrofy?

Alan Wilder: Tak, zgadza się.

Rudi Leonet: Tytułem albumu z powodzeniem mógłby być 'Black Box', nieprawdaż?

Alan Wilder: Tak, to mógłby być tytuł, ale myślę, że byłby on zbyt oczywisty. Niemniej ta właśnie idea nadała sens całemu albumowi. 'Black Box' jest związany z tamtym wypadkiem. Kiedy byliśmy na wakacjach, przed nami rozbił się samolot, zginęło dwóch pilotów. Kiedy muzyka była już napisana, pomyślałem o pilocie i o tym, co przewija się przez jego głowę, kiedy widzi, że zbliża się jego koniec i jego życie przemyka przed nim.

Rudi Leonet: Czy boisz się latać samolotem?

Alan Wilder: Nie sprawia mi to przyjemności.

Rudi Leonet: Nigdy tego nie lubiłeś?

Alan Wilder: Nie, nigdy, ale teraz nie lubię jeszcze bardziej.

Rudi Leonet: Od tamtej pory?

Alan Wilder: Tak.

Rudi Leonet: Na albumie ponownie skonfrontowałeś Twoją muzykę z poezją - czy to znaczy, że poezja jest ważna w Twoim życiu?

Alan Wilder: Właściwie poezja nie jest tak istotna w moim życiu a 'słowo mówione' nie jest rzeczą, której jestem wielkim fanem. Ważne jest dla mnie to, jak wygląda brzmienie muzyki - zawsze wydaje się ona posiadać klimat ścieżki dźwiękowej, co sugeruje wprowadzenie dialogów. Tak naprawdę to kiedy pracuję nad muzyką, czasami wykorzystuję w niej fragmenty dialogów zaczerpniętych z filmów. W związku z tym staram się wyszukiwać ludzi, którzy potrafiliby wpasować się do takiej atmosfery, którzy potrafiliby opowiadać historie. Jest to bardziej właśnie opowiadanie historii, rodzaj narracji niż poezja. Niekiedy poeci są jednocześnie melodeklamatorami i są bardzo dobrzy w opowiadaniu historii, więc...

Rudi Leonet: A czy mógłbyś skorzystać z pomocy zwykłych, śpiewających wokalistów?

Alan Wilder: Oczywiście, ale jest dla mnie pewną trudnością znalezienie ludzi, którzy by faktycznie się do tego nadawali. To znaczy znalazłem Diamandę Galas, która...

Rudi Leonet: Ona nie jest 'zwykłą' wykonawczynią, ha ha...

Alan Wilder: Jest bardzo niezwykłą... Prawdę mówiąc posiada o wiele większy zmysł melodyczny, niż mogą się tego spodziewać ludzie znający jej twórczość.

Rudi Leonet: Czy kiedykolwiek myślałeś nad tym, aby nagrywać bez udziału jakichkolwiek wokalistów, tworzyć czysto instrumentalną muzykę?

Alan Wilder: W taki właśnie sposób zaczynał RECOIL...

Rudi Leonet: Pierwszy album?

Alan Wilder: Tak. Był to projekt oboczny do depeche MODE. Chciałem, aby ta muzyka różniła się od muzyki dM jak to tylko możliwe. Była to muzyka bardzo eksperymentalna i myślę, że to był pewien rodzaj muzyki ambient. Z czasem jednak wokale stawały się coraz bardziej ważną rzeczą. Oczywiście, ambientowy, instrumentalny klimat jest dla mnie bardzo istotny, ale muszę mieć rzeczy, na których można się skupić i powiedzieć w swoich utworach coś na ich temat.

Rudi Leonet: Opowiedz coś o Diamandzie Galas - wiadomo, że nagrywa dla MUTE. Czy przyjechała do ciebie, aby nagrać wokale?

Alan Wilder: Tak, właściwie wszyscy wokaliści przyjeżdżali do nas na kilkudniowy pobyt. Myślę, że ważna jest nie tylko czysto studyjna, nagraniowa kwestia przedsięwzięcia, ale także to, aby sobie na przykład wspólnie wypić...

Rudi Leonet: I znów ciecz, he he...

Alan Wilder: Diamanda w ogóle nie pije, ale na pewno robi więcej hałasu niż niejeden zapruty gość, a do tego jest bardzo zabawna. Większość ludzi myśli, że Diamanda jest bardzo poważna i nigdy nie żartuje - owszem, potrafi taka być, niemniej ma także spore poczucie humoru. No i ma bardzo profesjonalne podejście do tego, co robi, więc łatwo i zabawnie mi się z nią współpracowało.

Rudi Leonet: Na albumie znajdują się dość długie utwory...

Alan Wilder: Wielu ludzi mówi mi, że potrzebuje więcej niż tylko jednego przesłuchania mojej muzyki, aby mogła się ona w nich zagnieździć. Mówią mi też, że jest to muzyka, której należy słuchać w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Prawdopodobnie nie jest to muzyka, jakiej możesz słuchać gotując obiad czy biorąc kąpiel. Moje ulubione nagrania to takie, których urok objawia się z czasem. Lubię, gdy ludzie mówią, że po pierwszym przesłuchaniu nie byli pewni co do albumu, ale po czwartym czy piątym razie udało im się usłyszeć wiele, wiele rzeczy. To dobry znak, jeśli ludzie tak mówią.

Rudi Leonet: Jako że sam nie wykonujesz partii wokalnych, dlaczego nie nagrasz innych, nie wiem, na przykład francuskich czy niemieckich wersji swoich utworów, tak żeby były rozumiane przez Francuzów czy Niemców?

Alan Wilder: Myślę, że czegoś takiego bym się nawet nie podjął, jako że byłaby to rzecz wymagająca sporych nakładów czasowych. Byłoby trudno zrobić każdy kawałek w taki sposób, aby przypominał oryginał, zwłaszcza że słyszalny w każdym utworze wokal to tak naprawdę kombinacja najlepszych momentów pochodzących z różnych sesji, jakie odbywaliśmy. Do tego prosiłem wokalistów, aby próbowali za każdym razem wykonywać swoje partie na różne sposoby. Potem, przy użyciu technik cyfrowych, mogłem korzystać z tych fragmentów jak z innych instrumentów. Na przykład Diamanda - odbyliśmy z nią 10 różnych sesji, z czego każda z nich była jedyna w swoim rodzaju. Diamanda po prostu improwizowała. Moja rola dotycząca późniejszej kombinacji z wokalem daje mi możliwość tworzenia powiązań pomiędzy poszczególnymi wykonawczyniami, tak więc wszystko to ma RECOIL'owy posmak. Możesz więc sobie wyobrazić, ile wymagałaby praca z innymi językami. Pięć lat to byłoby pewnie mało...

Rudi Leonet: Ale jeden z Twoich utworów jest w obcym języku...

Alan Wilder: Tak, na albumie jest kawałek, w którym wokal wykonuje Rosa Torras, która śpiewa w języku katalońskim. Dla mnie działa to w odwrotną stronę. Znam tłumaczenie tekstu, ale kiedy słucham tych wokali, to robię to z czysto dźwiekowego punktu widzenia, nie wiem, o czym mówi Rosa w takim a takim momencie. Wsłuchuję się w piękno głosu Rosy i jej języka.

Rudi Leonet: Rosa pochodzi z Barcelony, czy tak?

Alan Wilder: Tak.

Rudi Leonet: Czy możesz opowiedzieć nam coś co ogłoszeniu, które umieściłeś na twojej stronie internetowej?

Alan Wilder: Muzyka do tego utworu Vertigen wydawała się posiadać dość egzotyczny klimat, więc jej uzupełnieniem mógł być jakiś obcojęzyczny wokal. Pomyślałem sobie, że osobą, która nada się do tego najbardziej i pojedzie do pomysłu bardzo entuzjastyczne, będzie fan. Ze wszystkich taśm, jakie otrzymaliśmy, jej nagranie było najlepsze. Zadzwoniłem więc do niej i zapytałem, czy nie chciałaby nagrać tego materiału od nowa, aby nadać mu lepszą jakość. Rosa była nieco nerwowa podczas pobytu u nas, ale staraliśmy się, aby czuła się jak u siebie - m.in. zachowaliśmy alkoholową abstynencję. Rosa nagrała wokale bez podkładów muzycznego - tak było jej łatwiej. Jeśli w utworze wyczuwalne jest jej podenerwowanie, to ja jego nie słyszę. Może jest ono słyszalne dla obcokrajowców, ale dla mnie wszystko jest OK.

Rudi Leonet: Pracujesz głównie z żeńskimi wykonawczyniami. Czy to był przypadek, że laureatem twojego konkursu okazała się także dziewczyna?

Alan Wilder: Cóż, wszystkie głosy, jakie zostały nam przysłane, należały do kobiet. Nie potrafię poza tym myśleć o wokalistach; myślę, że żeńskie głosy pasują lepiej do takiej muzyki. Próbowaliśmy nagrać co niego z pewnym mężczyzną, ale nic z tego nie wyszło. Ale tak naprawdę to nie wiem, czemu wydaję się wybierać tylko kobiety...

Rudi Leonet: Teraz RECOIL jest twoim pełnowymiarowym zajęciem, a nie tylko projektem pobocznym. Czy wiesz, kim są twoi fani?

Alan Wilder: Dzięki mojej stronie internetowej mogę odpowiedzieć na to pytanie bardziej precyzyjnie niż kiedykolwiek przedtem. Przeprowadziliśmy wśród naszych fanów ankietę, w której jedno z pytań brzmiało: 'czy jesteś fanem RECOIL, czy może depeche MODE i RECOIL?' Okazało się, że wszyscy oni są fanami dM/RECOIL, co z jednej strony jest miłe, niemniej nieco frustrujące z drugiej. Problem polega bowiem na tym, aby o RECOIL dowiedzieli się także inni ludzie, niż tylko fani dM, między innymi właśnie dlatego jestem tutaj. Poza tym ciężko jest się dostać z tą muzyką na antenę, więc dzięki ci, Rudi. Mogę jednak zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, tak więc muszę znaleźć jakiś inny sposób na informowanie ludzi o projekcie. Jednym z nich jest nasza obecność w sieci.

Rudi Leonet: Nie koncertowałeś z Unsound Methods, nie będziesz koncertował z LIQUID - czy to nie jest rodzaj samobójstwa biorąc pod uwagę fakt, że chcesz, aby o RECOIL dowiedziało się wielu ludzi i wiesz, że ciężko tego dokonać...?

Alan Wilder: Jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy chcą zobaczyć RECOIL na koncertach. Niemniej ciężko jest mi wyobrazić sobie, jak tego dokonać. Koncertowanie z tymi wszystkimi ludźmi, którzy pojawiają się na albumach może być sporym problemem. Jeśli już bym coś wykombinował, to byłby to raczej jakiś art-performance niż typowy występ na żywo (chyba to jedyny sposób). Jest to jednak trudne do zaaranżowania i kosztowne do wyprodukowania, a przy tym nie jest to najważniejsza rzecz w mojej hierarchii ważności. Dlatego znajduję inne sposoby na kontaktowanie się z fanami, np. odpowiadam na ich pytania na mojej stronie internetowej.

Rudi Leonet: Czy myślisz, że wraz z sesją nagraniową LIQUID skończył się pewien etap i że następnym razem zaskoczysz nas czymś zupełnie nowym?

Alan Wilder: Tak, myślę że tak właśnie będzie. Możliwe, że koncept wykorzystania narracji i słowa mówionego już nie powróci na płytach RECOIL. Muzyka zawsze będzie mieć taką wielowarstwową, zorientowaną na szczegóły jakość, ale chciałbym zrobić coś zupełnie innego. Sposób, w jaki pracuję i tworzę poszczególne obrazy, jest bardzo odkrywczym procesem. Nie mogę jednak z miejsca powiedzieć, co to będzie. Mogę jedynie rozpocząć pracę w jakiś inny sposób i mieć nadzieję, że efekt końcowy będzie się różnił od wszystkiego, co do tej pory zrobiłem. Równie dobrze jednak może się okazać, że zrobiłem coś zupełnie podobnego.

Rudi Leonet: Czy byłeś poproszony o zrobienie ścieżki dźwiękowej do filmu? Po wydaniu Unsound Methods stało się oczywiste, że potrafisz stworzyć taką muzykę...

Alan Wilder: Nie dostałem żadnej dużej oferty dotyczącej dużego soundtracka, a to właśnie by mnie interesowało. Byłem jedynie oferowany przez telewizję do wykonania małych rzeczy.

Rudi Leonet: Dzięki za przyjście, do zobaczenia!

Alan Wilder: Ja również dziękuję.

***